Aktualnie przeglądasz: Wędkarstwo > Nadesłane od czytelników > Moja pierwsza wyprawa

Moja pierwsza wyprawa



wedkarze

Dostałem ostatnio maila z prośbą o opublikowanie krótkiego opowiadania – pewnie wielu z Was powie co w tym nadzwyczajnego ale ten młody chłopiec przekonał mnie żebym opublikował to opowiadanie.

A jako, że póki co na swoim blogu mogę robić co chcę to właśnie zamieszczam przysłany tekst.

Mam na imię Dawid, lat 16

Ostatnio wybrałem się po raz pierwszy na ryby. Dokładnie namówił mnie na to kolega, który wędkuje od bardzo wielu lat. A że akurat nie miałem co robić to postanowiłem pójść z nim i spróbować.

Oczywiście nie zdecydowałem się na zakup swojego sprzętu. Nie wiedziałem przecież czy wędkowanie spodoba mi się na tyle, że będę chciał dalej je uprawiać. Kolega – Artur miał w domu dwie wędki, więc problem ze sprzętem rozwiązał się sam. Kupiliśmy przynęty i ruszyliśmy w kierunku pobliskiego stawu hodowlanego.

Wiem mało ambitne, ale jak na pierwszy raz to chyba dobre rozwiązanie. Gdy już dotarliśmy na miejsce rozpoczęliśmy rozkładanie sprzętu. Nie trwało to długo. Potem krótki instruktaż Artura jak trzymać wędkę i jak zarzucać, po czym przystąpiliśmy do wspólnego wędkowania.

O dziwo na pierwsze moje branie nie trzeba było długo czekać. Miałem je szybciej niż Artur. W końcu nic jednak z tego nie wyszło. Ryba puściła przynętę. Taka sama sytuacja miała miejsce jeszcze kilka razy zarówno u mnie jak i u Artura. Lekkie branie a później ryba zostawiała przynętę. Mijały kolejne godziny a ja, co raz bardziej zniechęcałem się do wędkowania. Zaczynała po prostu wkradać się nuda. Nagle jednak coś drgnęło. Chyba przyszedł czas karmienia, przez co ryby zaczęły chętniej sięgać po przynętę. Najpierw dość pokaźnego suma wyciągnął Artur a później ja. Humor od razu się poprawił. Był w końcu efekt, który z resztą trwał jeszcze dłużej.

Co jakiś czas udawało nam się trafić ciekawy okaz, który jednak zgodnie z obietnicą daną właścicielowi stawu wypuszczaliśmy z powrotem do wody. Wędkowaliśmy dla sportu a nie ryb. W między czasie nad wodą zjedliśmy przygotowane wcześniej kanapki oraz wypiliśmy przygotowaną w termosie kawę. Było już daleko popołudniu, kiedy skończyliśmy wędkować i udaliśmy się do swoich domów, aby odpocząć przed wieczornym wypadem na miasto.

Łowienie ryb było bardzo fajnym przeżyciem. Podczas tych paru godzin bardzo mocno się wyciszyłem i przy okazji uporządkowałem myśli. Na razie nie jest to moje hobby, któremu mógłbym poświęcić każdą wolną chwilę. Na pewno jednak jeszcze nie raz pójdę wędkować.

Pozdrawiam i obiecuję, że zdam relację z kolejnych wypadów.

Nie wiem co Wy na to ale jak sobie przypominam swoje pierwsze kroki to w sumie chciałbym osiągać takie wyniki – zatem brawo Dawidzie i oby tak dalej, nie zniechęcaj się bo jeszcze przed Tobą wiele przyjemności.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:

  1. jak trzymamy wędkę przy zarzucaniu





Wpisy powiązane z tematem

  • Karp na otwarcie sezonu
  • Skuteczne łowienie na ziemniaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>